Sabrina Carpenter jako headlinerka Coachelli 2026: Vegas, burleska i narodziny "Sabchelli"
"Coachella, see you back here when I headline" – te słowa, rzucone ze sceny w 2024 roku przez wschodzącą wówczas gwiazdę, dla wielu mogły brzmieć jak przejaw młodzieńczej brawury. Dwa lata później stały się faktem. Wczesnym sobotnim porankiem polskiego czasu, 11 kwietnia 2026 roku, Sabrina Carpenter wróciła na pustynię w Indio, by jako pełnoprawna headlinerka zamknąć pierwszy dzień jubileuszowej, 25. edycji festiwalu Coachella. I zrobiła to w sposób, który przejdzie do historii muzyki pop.
Witajcie w "Sabrinawood"
Występ, nad którym przygotowania trwały równe siedem miesięcy, nie był zwykłym koncertem – był to pełnowymiarowy, teatralny spektakl. Sama artystka w wywiadzie dla "Perfect Magazine" zapowiadała, że będzie to "najbardziej ambitne show" w jej dotychczasowej karierze. Słowa dotrzymała. Scenografia przeniosła wielotysięczny tłum w klimat Las Vegas lat 70., pełnego estetyki klasycznej "showgirl" i zmysłowej burleski.
Zagraniczne media, w tym m.in. SFGate, błyskawicznie okrzyknęły ten wykreowany wszechświat mianem "Sabrinawood". Warto w tym miejscu mocno podkreślić rozmach tej wizji: główna konstrukcja sceny zmieniła się podczas koncertu aż dziewięć razy! Widzowie płynnie przenosili się z retro motelu, przez tętniące życiem kasyno i duszny klub burleskowy, aż po monumentalną scenografię w finale. Dopełnieniem tego świata była boczna scena, na której zaparkowano stare, zabytkowe samochody, a także dopracowane w najmniejszym calu detale – jak choćby ławka wykorzystana podczas emocjonalnego wykonania "Don't Smile" czy imponująca ruchoma podłoga.
Aby dotrzymać kroku tym transformacjom, Sabrina zaprezentowała aż pięć różnych, oszałamiających strojów. Każda kolejna kreacja była perfekcyjnie dopasowana do danej sekwencji scenograficznej i konceptualnych ram jej najnowszej ery muzycznej.
"Występ ten z pewnością przejdzie do historii festiwalu. Sabrina dostarczyła publiczności nie tylko doskonały wokal, ale prawdziwy teatr, udowadniając, że to już nie jest zwykła Coachella, to 'Sabchella'. Postawiła poprzeczkę tak wysoko, jak w przeszłości robiły to największe legendy popu."
Gwiazdorskie niespodzianki na scenie i pod nią
Jak na wielkie widowisko przystało, nie zabrakło absolutnie zaskakujących momentów. Tłum pod sceną zaniemówił, gdy do Sabriny dołączyli giganci kina. Rozbudowany, niezwykle klimatyczny segment z udziałem legendarnej Susan Sarandon był jednym z najbardziej dyskutowanych momentów nocy.
Nie zabrakło również elementu komediowego, który zapewnił Will Ferrell. Aktor wkroczył na scenę, by "ratować" show podczas zaaranżowanej awarii technicznej. Jego monolog, w którym rzucił: "Ktoś pewnie wylał Diet Coke na konsoletę. Zmarnowany dzień, wolałbym pracować na Stagecoach", rozładował napięcie i idealnie wpisał się w bezpretensjonalny, lekki ton, z którego słynie artystka.
Gwiazdy błyszczały jednak nie tylko na scenie. W wielotysięcznym tłumie fanów, doskonale bawiących się do rytmu, wypatrzono m.in. aktorkę Anyę Taylor-Joy, co tylko potwierdza status wydarzenia jako absolutnego "must-be" tego weekendu. Sama Sabrina również zadbała o wyjątkowy kontakt z publicznością – w trakcie show zeszła ze sceny i pobiegła wzdłuż barierek, by poprzybijać piątki z szalejącymi z radości fanami.
Muzyczna uczta z dwóch er i spektakularny finał
Dla najwierniejszych fanów największym prezentem była jednak setlista. Sabrina sięgnęła po materiał, z którego słynie zaledwie garstka artystów grających tak ogromne festiwale – stworzyła idealny balans pomiędzy wielkimi hitami a utworami uwielbianymi przez fandom.
Podczas setu, który dla widzów w Polsce (ze względu na 9-godzinną różnicę czasu) trwał od 6:05 do 7:35 rano, usłyszeliśmy kompozycje z przełomowego krążka Short n' Sweet (w tym obowiązkowe "Espresso", "Taste" czy "Please Please Please") oraz wyczekiwane utwory z jej najnowszego, zeszłorocznego albumu Man's Best Friend. Wielkim zaskoczeniem i powodem do wzruszeń były wykonania piosenek, po które gwiazda zazwyczaj nie sięga podczas standardowych tras koncertowych, takich jak "Nobody's Son" czy "Such A Funny Way".
Magazyn Rolling Stone, recenzując koncert, przypomniał jej występ z 2024 roku w kultowej koszulce "Jesus Was a Carpenter", nazywając go proroczym i chwaląc klasę, z jaką artystka zaadaptowała estetykę najnowszego albumu na potrzeby festiwalu.
Zamknięcie show było iście kinowe. Sabrina zakończyła swój występ niezwykle emocjonalnym wykonaniem utworu "Tears". Na scenie pojawiła się ogromna fontanna, a na samą artystkę i publiczność zaczął padać symboliczny "deszcz". Zostawiając fanów w stanie absolutnego zachwytu i niedosytu, Sabrina opuściła scenę... odjeżdżając z niej samochodem.
Pełna setlista
Coachella 2026 (Sobota, 11 kwietnia - czas polski)
- House Tour
- Taste
- Busy Woman
- Manchild
- When Did You Get Hot?
- Please Please Please
- We Almost Broke Up...
- Nobody's Son
- because i liked a boy
- My Man On Willpower
- Go Go Juice
- Such A Funny Way
- Sugar Talking
- Don't Smile
- Feather
- Bed Chem
- Juno
- Espresso
- Goodbye
- Tears
