Sabrina Carpenter podbija Amerykę Południową! Morze fanów, viralowe momenty i wielki finał Lollapaloozy w Chile i Argentynie

Sabrina Carpenter to obecnie bezdyskusyjnie jedno z najgorętszych nazwisk w świecie muzyki pop. Miniony weekend udowodnił, że artystka nie tylko króluje na listach przebojów, ale potrafi też zawładnąć największymi festiwalowymi scenami. Jako główna headlinerka Lollapalooza Chile oraz Lollapalooza Argentina, wokalistka zgromadziła pod sceną gigantyczne tłumy, dając show, o którym fani będą mówić jeszcze bardzo długo.
Ostatnie dni były dla Sabriny niezwykle intensywne. W piątek (13 marca) zamknęła pierwszy dzień Lollapaloozy w chilijskim Parque O'Higgins, a w niedzielę (15 marca) zawładnęła sceną na argentyńskim Hipódromo de San Isidro. Festiwale wyprzedały się do ostatniego biletu, a oficjalne szacunki mówią same za siebie – każdego dnia na terenie imprezy bawiło się około 100 000 osób!
Skala, która odbiera mowę
Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy Sabrina Carpenter uniesie ciężar bycia główną gwiazdą tak wielkich festiwali, ujęcia z Buenos Aires natychmiast je rozwiały.
Z perspektywy drona tłum zgromadzony pod główną sceną w Argentynie przypominał niekończące się morze ludzi. Setki tysięcy włączonych latarek w telefonach stworzyły magiczny klimat, a w momentach, gdy światła ze sceny omiatały publiczność, widać było, że pod sceną dosłownie nie ma gdzie wcisnąć szpilki.
Co ciekawe, fani również stanęli na wysokości zadania pod kątem wizualnym – lokalne media zwracały uwagę na to, że argentyński tłum zalał się różem i czerwienią, odtwarzając ikoniczną, "całuśną" estetykę z najnowszej ery wokalistki.
Hit za hitem – muzyczna uczta z dwóch ostatnich albumów
Koncertowa setlista opierała się w głównej mierze na materiale z dwóch ostatnich, najbardziej hitowych krążków artystki. To właśnie te utwory wywindowały ją na szczyt i sprawiły, że latynoska publiczność śpiewała z nią każde słowo.
Podczas koncertu nie zabrakło wyczekiwanego, niezwykle klimatycznego Bed Chem, które wywołało szał pod sceną, a także nastrojowego Don't Smile, idealnie budującego napięcie przed wielkim finałem. Sabrina doskonale dawkowała emocje, płynnie przechodząc od tanecznych bangerów do bardziej intymnych momentów.
Stroje, detale i argentyński hołd
Oprawa wizualna koncertów stała na najwyższym poziomie. Charakterystyczna scena z wielkim sercem w centrum i potężne telebimy pozwalały każdemu fanowi śledzić detale show.
Podczas niedzielnego występu w Buenos Aires nie zabrakło niespodzianek dla lokalnej publiczności. Kiedy z głośników popłynęły pierwsze dźwięki emocjonalnego utworu Tears, Sabrina pojawiła się na scenie w nowej kreacji – jasnoniebieskim komplecie z białymi detalami, wyraźnie nawiązującym do barw narodowych Argentyny. Kiedy publiczność zaczęła skandować, wokalistka przyznała z uśmiechem, że czekała na ten moment od dawna.
Interakcje i viralowe momenty: "Aresztowanie" lokalnej gwiazdy
Sabrina słynie z doskonałego kontaktu z publicznością, co udowodniła w ten weekend wielokrotnie. Podczas argentyńskiego wykonania Please Please Please artystka zeszła ze światła reflektorów na boczną scenę techniczną, skąd rzuciła do fanów kilka słów w lokalnym hiszpańskim slangu, z miejsca kupując sobie całą publiczność.
Największy viralowy moment wieczoru nadszedł jednak podczas utworu Juno. Zgodnie z tradycją tej trasy, Sabrina "aresztuje" kogoś z publiczności za bycie "zbyt hot". W Buenos Aires padło na... argentyńską supergwiazdę Maríę Becerrę, która bawiła się w tłumie ubrana w gorset w barwach flagi! Tłum na Hipódromo de San Isidro dosłownie eksplodował.
Wybuchowy finał i różnice w pirotechnice
Idealnym zwieńczeniem obu koncertów był absolutny megahit – Espresso. To podczas tego utworu publiczność oddała resztki energii, a niebo nad festiwalem rozświetliły imponujące pokazy pirotechniczne.
Warto tutaj odnotować różnicę między dwoma koncertami. W Chile finałowy pokaz fajerwerków zakończył się drobnym incydentem – jak potwierdziła agencja Lotus, kilka osób w tłumie zgłosiło lekkie oparzenia i podrażnienia oczu od opadających resztek pirotechniki. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. W Argentynie organizatorzy wyciągnęli wnioski (lub mieli lepsze warunki pogodowe), bo równie spektakularny finał obszedł się bez żadnych problemów.
Tuż po opadnięciu emocji i zgaszeniu świateł, Sabrina z klasą podziękowała swoim tancerzom, niezastąpionej obsłudze technicznej, ciężko pracującym ochroniarzom i – co najważniejsze – stutysięcznemu tłumowi fanów, bez których ten sukces nie byłby możliwy.
To jeszcze nie koniec – przed nami Brazylia! Gdzie oglądać?
Po spektakularnych sukcesach w Chile i Argentynie, Sabrina nie zwalnia tempa. Przed nią trzeci, finałowy przystanek południowoamerykańskiej trasy. Już w ten weekend, w dniach 20-22 marca 2026 roku, wokalistka wystąpi na Lollapalooza Brasil, który tradycyjnie odbędzie się na słynnym torze wyścigowym Autódromo de Interlagos w São Paulo.
Dla fanów, którzy chcieliby poczuć festiwalowy klimat i obejrzeć ten koncert na żywo z własnej kanapy, mamy dobre wieści – festiwal będzie oficjalnie transmitowany. Pełne prawa do pokazywania brazylijskiej edycji posiadają lokalne kanały Multishow i Canal Bis, a także platforma streamingowa Globoplay.
Warto jednak pamiętać o aspektach technicznych. Dostęp do platformy Globoplay jest płatny (wymaga wykupienia subskrypcji), a dla widzów łączących się z Europy niezbędne będzie najpewniej użycie dobrej usługi VPN z brazylijskim adresem IP, aby ominąć blokady regionalne. Biorąc jednak pod uwagę zaangażowanie fanów Sabriny, ci, którym nie uda się wykupić oficjalnego dostępu, z pewnością będą mogli liczyć na nieoficjalne relacje live na platformie X, Instagramie czy TikToku.
Sabrina Carpenter w Ameryce Południowej udowodniła, że jest w szczytowej formie. To nie był tylko koncert – to było prawdziwe popowe zjawisko!
